6. III. Św. Kolety z II. Zakonu Św. Franciszka

Nicolette Boylet przyszła na świat 13 stycznia 1381 r. w Corbie we francuskiej Pikardii. Była długo wyczekiwanym (jej rodzice mieli w momencie jej narodzin około 60 lat) i jedynym dzieckiem Roberta i Małgorzaty Boylet. Rodzice – przypisując narodziny córki wstawiennictwu św. Mikołaja – nadali jej imię owego orędownika. Była już pełnoletnia, kiedy – po śmierci obojga rodziców – znalazła się pod opieką Raoula de Roye, opata benedyktynów w Corbie, gdzie za życia jej ojciec był cieślą. Odrzuciła kilka ofert matrymonialnych i wstąpiła do klasztoru beginek, potem przeniosła się do benedyktynek, a w końcu trafiła do klarysek. Ostatecznie zdecydowała się jednak na żywot pustelnicy i za zezwoleniem opata 17 września 1402 r., w wieku 21 lat, została zamurowana w celi jako rekluza.
Był to dla niej czas intensywnych przeżyć mistycznych. Miała wizję św. Franciszka z Asyżu, który wzywał ją do przywrócenia pierwotnej surowości regule św. Klary. Kiedy Koleta się wahała, na trzy dni została pozbawiona wzroku, a na trzy kolejne – mowy. Po czterech latach odosobnienia opuściła więc celę i w 1406 r. została zwolniona ze ślubowanego odosobnienia. Wsparcia w reformowaniu klarysek udzielił jej specjalną bullą Benedykt XIII, a pomagali jej franciszkanie: przełożony generalny Wilhelm z Casale oraz Henryk de Baume, w którego majątku rodzinnym w Baume-de-Frontanay założyła pierwszą zreformowaną wspólnotę. Przez kolejne lata reformowała istniejące klasztory i tworzyła nowe. Spotykała się jednak z buntem i oszczerstwami. Oskarżono ją nawet o czarnoksięstwo. Jej reforma objęła Burgundię, Francję, Flandrię i Hiszpanię. Jedna z gałęzi klarysek jest do dziś nazywana koletankami. Znana była z głębokiej czci dla Męki Chrystusowej. Pościła w każdy piątek. Po przyjęciu Komunii św. przeżywała wielogodzinne ekstazy.
Dużo czasu spędzała w podróżach pomiędzy Francją, Włochami a Niemcami, spotykając się m.in. ze św. Janem Kapistranem i św. Wincentym Ferreriuszem. Być może w 1429 r. widziała się w Moulins także ze św. Joanną d’Arc. Zmarła 6 marca 1447 r. w belgijskiej Gandawie, zgodnie z przepowiedzianą przez siebie datą śmierci. Beatyfikowana została w 1625 r., a kanonizowana 24 maja 1807 r. przez Piusa VII.

 

W czasie pobytu Kolety w Besançon, jedna z za­konnic w Poligny zachorowała, i po kilku dniach umarła, co też zaraz Pan Bóg objawił Św. Matce Kolecie, Sio­stra ta nazywała się Mailard. Rodzina jej żyła jeszcze w Poligny przy końcu r. 1876. Prawdopodobnie, jak inne Zakonnice Koletanki po zejściu z tego świata, ona też stanęła przed swoją matką duchowną, zaraz gdy ostatnie oddała tchnienie. Koleta, niewymownej do­znała boleści, ujrzawszy swoją zakonną córkę w bar­dzo smutnym stanie duszy, w jaki popadła przez nie­szczerą , dla wstydu, spowiedź. Czysta miłość jest nie­porównanie silniejszą od wszelkiej miłości ziemskiej ; z całą więc energią tej nadprzyrodzonej miłości, z ca­łym gwałtem świętego cierpienia, Koleta rzuca się na kolana, woła o miłosierdzie Boskie, a pełna ufności, że Pan ją wysłucha, posła natychmiast gońca do Poligny, ażeby do jej powrotu pogrzeb zmarłej zakonnicy powstrzymano. Sama też niezwłocznie puściła się w dro­gę. Gdy czwartego dnia przybyła, wszystko już było do pogrzebu przygotowane, a zwłoki zmarłej Siostry wystawione w kaplicy, lecz noc zapadająca, nie po­zwalała zająć się pogrzebem, który na dzień następny odłożony został. Jednakże goniec od Świętej przysłany, cuda, jakich już mnóstwo była uczyniła, i zwłoka w pochowaniu ciała od kilku dni martwego, wszystko to zaostrzyło ciekawość tamtejszej ludności, i wzbu­dzało przeczucie, że się stanie coś nadzwyczajnego, dlatego od świtu liczny tłum wiernych napełniał ka­plicę, i cisnął się około klasztoru. Tymczasem Koleta, noc cała przetrwawszy na modlitwie, przez którą gwałt zadawała Niebu, ukazała, się nareszcie w kościele, i przy­stąpiła do trupa. Jeszcze raz upada czołem przed Ma­jestatem Pańskim, jeszcze się modli, potem staje nad trumną, a swoim silnym i dźwięcznym głosem jakoby Archanioł ostatecznego sądu, w Imię Pana Naszego Jezusa Chrystusa rozkazuje powstać umarłej. Wśród osłupienia wszystkich obecnych, martwa natychmiast wstaje, idzie uklęknąć przed ołtarzem, modli się tam przez chwilę, następnie idzie do spowiednika, który zawczasu wezwany już na nią czekał, i odbywa spo­wiedź z całego życia. Tymczasem podziw, trwoga święta, cześć głęboka przenikała wszystkich patrzących. Spo­wiedź się skończyła. — Wskrzeszona penitentka raz je­szcze uklękła, aby odprawić lekką pokutę, którą uzu­pełnić miały modlitwy i umartwienia jej świętej Matki, i zwróciła się potem do obecnych, coraz bardziej przeniknionych świętą bojaźnią. Powiedziała im, że zba­wienie swoje winna jest tylko modlitwom i zasługom Kolety, — a podziękowawszy świętej Matce wróciła de trumny, i tym razem zasnęła już spokojnie snem , z któ­rego zbudzi się dopiero przy wiecznym zmartwychwsta­niu. Zaraz też pogrzeb odprawiono, i złożono zwłoki tej zakonnicy na cmentarzu siostrzeńskim.

Cud ten opisany był szczegółowo przez Ojca Hen­ryka de la Balme, i dziesięciu innych autorów. — Obraz, od wieków przechowywany w Poligny, przed­stawiał go dokładnie. Obraz ten spłonął w czasie po­żaru 1636. roku, ale niezwłocznie sporządzono proto­kół, w którym wiernie szczegóły cudu opisane były. Wspomina również o tern Ojciec Sylweryusz w swoich zeznaniach do procesu kanonizacji Świętej Kolety, gdyż naocznie widział ten obraz.

z: Żywot chwalebny „pokornej Sługi Chrystusowej”, świętej Kolety, reformatorki i ksieni zakonu św. Klary
-Lwów 1892



Dodaj komentarz